Jak czytać skład karmy? Etykieta bez tajemnic

Przód opakowania karmy projektuje dział marketingu. Tył – prawnik i technolog. Dlatego z przodu jest soczysty filet na desce z rozmarynem, a z tyłu „mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (w tym kurczak 4%)”. Oba napisy opisują tę samą karmę. Tylko jeden z nich mówi prawdę w sposób, który da się sprawdzić.

Czytanie składu nie wymaga dyplomu z zootechniki. Wystarczy znać kilka reguł gry, a jest ich naprawdę niewiele.

Kolejność ma znaczenie, ale da się nią manipulować

Składniki wypisuje się od tego, którego wagowo jest najwięcej. Jeśli na pierwszym miejscu stoi kukurydza, to kupujesz kukurydzę z dodatkiem mięsa, a nie odwrotnie. Proste.

Mniej proste jest to, że waga liczona jest przed obróbką. Świeże mięso to w około 70% woda, która w trakcie produkcji suchej karmy odparowuje. Z efektownych „30% świeżego kurczaka” w gotowych granulkach zostaje mniej więcej jedna trzecia. Suszone mięso albo mączka mięsna brzmią gorzej, ale wody w nich już nie ma, więc 25% suszonego kurczaka to w praktyce dużo więcej białka zwierzęcego niż 30% świeżego. Najuczciwsze składy podają jedno i drugie, z procentami.

Druga sztuczka to dzielenie. Zamiast napisać „zboża 45%”, producent wypisuje osobno: ryż, mąka ryżowa, kukurydza, gluten kukurydziany. Każda pozycja z osobna waży mniej niż mięso, więc mięso ląduje na pierwszym miejscu. Jak widzisz trzy–cztery odmiany tego samego zboża pod rząd, zsumuj je w głowie.

„Z kurczakiem” to nie to samo co „kurczak”

To jest akurat mój ulubiony fragment, bo mało kto o nim wie. W europejskiej branży obowiązuje kodeks etykietowania, który dość precyzyjnie wiąże słowa na opakowaniu z zawartością:

  • „o smaku kurczaka” – kurczaka może być mniej niż 4%, czasem śladowo,
  • „z kurczakiem” – co najmniej 4%,
  • „bogata w kurczaka” – co najmniej 14%,
  • „kurczak” w nazwie (np. „Menu z kurczaka”, „Kurczak z ryżem”) – co najmniej 26%.

Czyli puszka „z wołowiną” za 3,99 zł może legalnie zawierać 4% wołowiny, a reszta to „inne produkty pochodzenia zwierzęcego”. I tu dochodzimy do kolejnej sprawy.

Skład otwarty i zamknięty

Przepisy pozwalają producentom posługiwać się kategoriami zamiast konkretów: „mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego”, „zboża”, „produkty pochodzenia roślinnego”, „oleje i tłuszcze”. To tak zwana deklaracja zamknięta. Nie oznacza od razu, że w środku jest coś złego – oznacza, że producent zostawił sobie furtkę, żeby zmieniać surowce zależnie od cen na rynku. Dla psa z wrażliwym żołądkiem albo alergią to kiepska wiadomość, bo partia z marca może różnić się od tej z czerwca.

Deklaracja otwarta wygląda inaczej: „suszone mięso z indyka 28%, ryż 20%, tłuszcz z kurczaka 9%…”. Wiesz, co jest w środku, i wiesz, że za pół roku będzie to samo. Jeśli mam wskazać jedną rzecz, na którą warto patrzeć w pierwszej kolejności, to właśnie tę.

Tabelka, którą wszyscy pomijają

„Składniki analityczne” to cztery–pięć liczb: białko surowe, tłuszcz surowy, włókno surowe, popiół surowy, czasem wilgotność. Dwie uwagi.

Popiół nie oznacza, że ktoś dosypał popiołu. To po prostu minerały – to, co zostałoby po całkowitym spaleniu karmy w laboratorium. W suchej karmie zwykle jest go 5–8%. Wyraźnie powyżej 10% bywa sygnałem, że „mięso” w składzie to w dużej części kości.

Węglowodanów w tabelce nie znajdziesz, bo nie ma obowiązku ich podawania. Ale da się je policzyć: od 100 odejmij białko, tłuszcz, włókno, popiół i wilgotność (dla suchej karmy, jeśli jej nie podano, przyjmij 9%). Przykład: białko 26, tłuszcz 15, włókno 3, popiół 7, wilgotność 9. Zostaje 40. Czyli karma, na której froncie biegnie wilk, w czterdziestu procentach składa się ze skrobi. Nie musi to być dramat, psy trawią skrobię całkiem sprawnie, ale dobrze wiedzieć, za co się płaci.

Jak porównać suchą z mokrą

Puszka ma 10% białka, sucha karma 26%. Wniosek, że sucha jest „bardziej mięsna”, jest fałszywy, bo puszka to w 80% woda. Żeby porównanie miało sens, trzeba przeliczyć obie na suchą masę. W puszce sucha masa to 20% zawartości, więc 10 dzielimy przez 20 i wychodzi 50% białka. W suchej karmie: 26 podzielone przez 91 daje niecałe 29%. Nagle ta „wodnista” puszka wygląda zupełnie inaczej.

Jedno słowo, którego nie wolno przeoczyć

Na opakowaniu musi być napisane, czy karma jest pełnoporcjowa, czy uzupełniająca. Pełnoporcjowa pokrywa całe zapotrzebowanie zwierzęcia i można nią karmić codziennie. Uzupełniająca to dodatek – filetowane puszki, „zupki”, większość przysmaków. Pyszne, ale na samych filetach z tuńczyka kot po kilku miesiącach będzie miał niedobory. To słowo jest zwykle napisane najmniejszą czcionką na całej etykiecie, co samo w sobie coś mówi.

Ściąga na zakupy

Jeśli masz przy półce trzydzieści sekund, sprawdź trzy rzeczy: czy karma jest pełnoporcjowa, czy na pierwszym miejscu jest nazwane z gatunku źródło białka zwierzęcego (indyk, łosoś, jagnięcina – nie „mięso”), i czy przy składnikach stoją procenty. Karma, która przechodzi ten test, rzadko okazuje się zła. A jak chcesz poćwiczyć na sucho, otwórz dział z karmami dla psów i porównaj składy dwóch karm w podobnej cenie. Różnice potrafią zaskoczyć.

Tagi

Co o tym sądzisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły