Zmiana karmy u psa: jak to zrobić, żeby nie skończyło się biegunką

Scenariusz stary jak sucha karma: nowa, lepsza karma przychodzi w czwartek, w piątek ląduje w misce w całości, a w sobotę o szóstej rano pies stoi pod drzwiami z miną, która nie pozostawia wątpliwości. Wniosek właściciela: „ta karma mu nie służy”. Tymczasem karma zwykle jest w porządku. Zawiodło tempo.

Dlaczego nie da się tego zrobić z dnia na dzień

W psich jelitach mieszka cała społeczność bakterii, która przez miesiące dopasowała się do tego, co codziennie dostaje. Inne źródło białka, inna ilość tłuszczu, inny rodzaj włókna – dla tej społeczności to jak przeprowadzka do innego kraju bez uprzedzenia. Potrzebuje kilku dni, żeby się przestawić. Jeśli ich nie dostanie, skutki widać na spacerze.

Ludzie często się dziwią, bo sami jedzą codziennie co innego i nic im nie jest. Tylko że właśnie dlatego nic im nie jest. Pies, który od roku je tę samą karmę, ma układ pokarmowy wyspecjalizowany jak pracownik, który od roku robi jedną rzecz.

Schemat, który działa u większości psów

  • Dni 1–3: trzy czwarte starej karmy, jedna czwarta nowej.
  • Dni 4–6: pół na pół.
  • Dni 7–9: jedna czwarta starej, trzy czwarte nowej.
  • Dzień 10: sama nowa.

To oznacza, że nową karmę trzeba zamówić, zanim stara się skończy. Brzmi banalnie, ale to najczęstszy powód, dla którego ludzie zmieniają karmę z dnia na dzień: worek okazał się pusty w niedzielę wieczorem. Na dziesięciodniowe przejście potrzebujesz zapasu starej karmy na mniej więcej pięć pełnych dni.

Mieszaj karmy w jednej misce, a nie podawaj osobno rano starej, wieczorem nowej. Chodzi o to, żeby każdy posiłek był trochę inny niż poprzedni, a nie żeby co drugi był zupełnie obcy.

Kiedy zwolnić

Są psy, którym dziesięć dni nie wystarczy: szczeniaki, seniorzy, psy po przebytych problemach jelitowych, psy alergiczne, a także rasy słynące z żołądków z porcelany, jak owczarki niemieckie czy buldogi francuskie. U nich każdy etap warto wydłużyć do pięciu–siedmiu dni, a zacząć od dosłownie kilku granulek nowej karmy w misce.

Zasada jest jedna: jeśli kupa się rozluźnia, nie idziesz dalej. Zostajesz na obecnych proporcjach, aż się unormuje, i dopiero wtedy robisz kolejny krok. Jeśli się pogarsza – cofasz się o etap. Nie ma nagrody za zmieszczenie się w terminie.

Czego się spodziewać

Lekko luźniejsza kupa przez dzień czy dwa, trochę więcej gazów, zmiana koloru – to mieści się w normie i nie wymaga żadnej reakcji. Przy przejściu na karmę z większą ilością mięsa kupy często robią się ciemniejsze i jest ich wyraźnie mniej, bo mniej zostaje niestrawione. To akurat dobra wiadomość.

Do weterynarza trzeba iść, gdy pojawia się krew w kale, wielokrotne wymioty, pies jest apatyczny albo nie chce pić. U dorosłego psa granicą jest też biegunka, która trwa dłużej niż dwa dni. U szczeniaka nie czekaj dwóch dni – maluchy odwadniają się błyskawicznie i doba to już dużo.

Pułapka, o której mało kto myśli: kalorie

Karmy różnią się kalorycznością bardziej, niż się wydaje. Jedna ma 340 kcal w 100 gramach, inna 410. Jeśli przesypiesz do miski ten sam kubek co zawsze, możesz psu z dnia na dzień dołożyć jedną piątą jedzenia. Po trzech miesiącach będzie to widać w talii, a po drodze nadmiar karmy sam w sobie potrafi wywołać luźne kupy, które właściciel przypisze „nietolerancji”.

Dlatego przy zmianie zawsze sprawdź tabelę dawkowania na nowym opakowaniu i zważ porcję na wadze kuchennej, przynajmniej przez pierwszy tydzień. Kubek to bardzo nieprecyzyjna miarka – ta sama objętość drobnych i dużych granulek potrafi różnić się wagą o kilkanaście procent.

Złe momenty na zmianę

Jelita reagują na stres tak samo jak na nową karmę. Jeśli połączysz jedno z drugim, nie będziesz wiedzieć, co zawiniło. Odpuść zmianę karmy w tygodniu, w którym jest szczepienie, przeprowadzka, wyjazd na urlop, pobyt w hotelu dla psów, pojawienie się w domu dziecka albo drugiego zwierzaka. Podobnie w czasie upałów, kiedy psy i tak jedzą gorzej. Karma poczeka dwa tygodnie, nic się nie stanie.

A jeśli trzeba zmienić natychmiast?

Zdarza się: weterynarz zaleca dietę leczniczą od zaraz, dotychczasowa karma została wycofana ze sprzedaży albo po prostu nie da się jej nigdzie kupić. Przy diecie weterynaryjnej trzymaj się tego, co powiedział lekarz – czasem szybka zmiana jest właśnie celem. W pozostałych przypadkach pomaga podzielenie dziennej porcji na trzy–cztery małe posiłki zamiast dwóch dużych i namoczenie granulek ciepłą wodą przez pierwsze dni. Część weterynarzy zaleca też probiotyk na czas przejścia; zapytaj o to przy okazji wizyty.

I ostatnia rzecz. Jeśli pies po dwóch–trzech tygodniach od zakończenia zmiany nadal ma problemy, to faktycznie może być kwestia tej konkretnej karmy – najczęściej źródła białka. Wtedy warto spróbować karmy opartej na innym mięsie, najlepiej z krótkim, otwartym składem. I znowu: powoli.

Tagi

Co o tym sądzisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły